Okładki: maj 2011


Początek miesiąca to okazja, by podsumować to, co działo się w poprzednim. I tak w maju na Jamendo premierę miało 51 albumów z muzyką relaksacyjną. I przyznaję się bez bicia - żadnego jeszcze nie przesłuchałem. Ostatnio mam takie zaległości, że trudno mi być na bieżąco. Tak więc recenzji spodziewajcie się nieco później, dzisiaj przyjrzymy się jedynie okładkom, które moim zdaniem także zasługują na trochę uwagi.


Najlepsza okładka:

Echofikibausik - Addict of chillout


Najładniejszy tekst tytułowy:

Screenplay - Second Night In Heaven


Najbardziej nastrojowa okładka:

The-Watcher - Moonlight City


Najbardziej minimalistyczna okładka:


Neyron - lektrooo


Najdziwniejsza okładka:

DJ TRIKINOSIS - trio


Najgorsza okładka:

stony-stontec - Viretual Reise



Czytaj dalej



Dom the Bear - Ethereal Landscapes 2 (2011)


Nie można ufać recenzjom z Jamendo. Przed odsłuchaniem opisanego niżej albumu naczytałem się paru pozytywnych opinii, dzięki którym nastawiłem się do niego dość entuzjastycznie. Tymczasem zamiast przyjemności czekało mnie srogie rozczarowanie.

Spodziewałem się muzyki łatwej w odbiorze (jak ją określił sam twórca), tymczasem rzeczywistość jest zgoła inna. Większość utworów na płycie brzmi jak efekt wewnętrznego konfliktu artysty, który nie może się zdecydować, czy tworzyć muzykę składającą się z "twardej" czy "miękkiej" elektroniki. Słyszymy więc ładnie brzmiące syntezatory "z głębią", którym przygrywają te przypominające warkot wiertarki.

Od strony technicznej jest jeszcze wiele do zarzucenia. Niektóre partie instrumentów są zdecydowanie za głośne w porównaniu z resztą, melodie czasami za szybko się urywają, przez co powstają nieestetycznie brzmiące przerwy. Zdarzają się momenty, w których trudno jest wyłapać rytm - gdy już zaczynamy się wczuwać, ten nagle się zmienia. Wszystkie te niedoróbki powodują, że muzyka wkurza zamiast relaksować.

OCENA: 2/10

LISTA UTWORÓW:
1. Gaudi (3:26)
2. Out of the waves (12:14)
3. 1967 (9:56)
4. King Louie (3:42)
5. Pebble in the river (4:03)
6. Like a hand on my shoulder (10:44)
7. Look at the green leaves (6:52)
8. Far and beyond (3:00)
9. Out of the waves less water version (8:06)

Czas trwania: 62:03



Czytaj dalej



Tunguska Electronic Music Society - Tunguska Chillout Grooves vol. 5 (2010)


Jak to się mówi: razem raźniej. Tunguska Electronic Music Society to grupa muzyków z całego świata zrzeszonych by tworzyć nowy rodzaj muzyki elektronicznej na wysokim poziomie, dostępnej zupełnie za darmo dla każdego. Opisywany tutaj album jest piątym tworem grupy, która od 2007 roku wydała - bagatela - 17 (słownie: siedemnaście) płyt. I po dzisiejszej sesji z Chillout Grooves vol. 5 mam ochotę poznać je wszystkie!

Niemal każda kompozycja na płycie jest dziełem innego muzyka, co w wielu wypadkach mogłoby grozić "bezpłciowością" całości. Na szczęście tutaj okazało się to świetnym rozwiązaniem - każdy kawałek ma swój charakter, dzięki czemu album szybko się nie nudzi. Wszystkie utwory są dopracowane w najmniejszych szczegółach, więc sesja przebiega bez żadnych zgrzytów, a czas spędzony na słuchaniu mija bardzo szybko i przyjemnie. Bardzo dobry kawałek muzyki relaksacyjnej.

OCENA: 8/10

LISTA UTWORÓW:
1. Oleg Sirenko - Le Petit Prince (5:36) [warto posłuchać]
2. ArLeAn project feat. Violet Sisters - Violet Sisters (7:00)
3. MoVoX - Who Are You (3:51) [warto posłuchać]
4. Aleksey Chistilin - Away From The City (Skit) (1:36)
5. Teremock-Teremock - Daylight (6:20)
6. maxx - Human Imagination (3:34)
7. Electro-Nick - For Those Who Like Traveling Staying Home (5:12)
8. K.D. Expression - Membrance (3:16)
9. Golopapas - Summer's Gone (5:43)
10. Aleksey Chistilin - Last Waves (Skit) (2:23)
11. Andy Gun - A Sky Morn (4:46)
12. Olga Scotland - Iron Flowers From Sirius (4:56)
13. 3DStas - My Twin (Edit) (5:04) [warto posłuchać]
14. Gugenot - Underwater Lake (3:48) [warto posłuchać]
15. Fox - Alone (Original mix by Fox) (5:14)
16. VST GUru feat. Vitaliy Budyak - The Way (Promo Version) (5:14)
17. Aleksey Chistilin - Sunday (3:13)

Czas trwania: 76:47



Czytaj dalej



Anitek - Mind Express (2011)


Lubię czasem posłuchać czegoś innego niż melodie wygrywane przez syntezatory. W końcu ile można? Dziś natrafiłem na album, który idealnie trafia w moje potrzeby.

Mind Express amerykańskiego DJ-a o pseudonimie Anitek to krótki (bo liczący niecałe pół godziny) krążek będący mieszanką bluesa i hiphopowych beatów. Niemal każdy kawałek składa się z partii trąbek upiększanych skreczami, co tworzy miły dla ucha efekt. Trudno jest mi wyróżnić na plus jakiś konkretny utwór, jako że wszystkie trzymają wysoki poziom.

Co prawda nie poleciłbym Mind Express do samodzielnego słuchania, ale jako tło muzyczne do innych czynności sprawia, że czas leci szybko i przyjemnie.

OCENA: 7/10

LISTA UTWORÓW:
1. Calling (2:41)
2. Flow (2:14)
3. Blueprint (3:58)
4. Sarcasm (2:08)
5. Light-year (3:23)
6. Shortcut (1:18)
7. Contact (2:34)
8. One-way (3:00)
9. Welcome (2:26)
10. Destination (2:44)

Czas trwania: 26:26



Czytaj dalej



Single I


Dzisiejszy post jest pierwszym z cyklu wpisów poświęconych singlom znalezionym na Jamendo. Twórczość wielu artystów ogranicza się tylko do pojedynczych piosenek, które przyciągają mniej uwagi, niż pełne albumy. Niezasłużenie.

Każdy recenzowany singiel będzie się składał z krótkiego opisu i oceny. Nie będzie ona jednak wyrażana w 6-stopniowej skali. Będzie ona prostą odpowiedzią na pytanie: „Czy warto dodać ją do prywatnej listy odtwarzania?”. Mam nadzieję, że taka forma przypadnie Wam do gustu. Dziś na pierwszy ogień idzie 5 singli.

D.fenZ – suchone (5:50)
Zlepek prostego beatu i syntezowanych trąbek. O 3 minuty za długi.
Werdykt: nie warto

Adult Only – Shoreless
(7:00)
Połączenie pianina i klasycznej gitary z syntezatorami. Bardzo udane.
Werdykt: relaksuje!

PeerGynt Lobogrys – Souls of Gaia (V.2 Sotano Sellado) (3:20)
Elektryczne gitary, perkusja, dzwonki, chórki... Lekki przerost formy nad treścią.
Werdykt: jako zagłuszacz ciszy

Lar Clobsay – Luna (3:12)
„Galaktyczne” klimaty. Słuchając utworu poczujemy się, jakbyśmy właśnie stąpali po srebrnym globie. Dobry utwór, choć miejscami zbyt płaskie dźwięki.
Werdykt: relaksuje!

Mandala Orient – Mandala Meditation (3:15)
Orientalne dźwięki, wedle znaczników nadają się do medytacji. Dla mnie zbyt dynamiczne.
Werdykt: jako zagłuszacz ciszy


Czytaj dalej